Start
allegro ebay swistak aukcje24 kiermasz
Menu główne
Start
Ze świata aukcji
Szukaj
Jak liczymy
Poradnik aukcjonera
Księgarnia internetowa
STATYSTYKI
Gościmy
(802)
panele aukcyjne Panele Allegro
Narzędzie do reklamowania aukcji galeria zdjęć na allegro Galerie Allegro
Galerie zdjęć na aukcje
Snip Allegro Snajper Allegro
Licytuje w ostatnich sekundach
Aukcje internetowe w Polsce
Bilety na Euro 2012 dostępne tylko dla elit
27.01.2012.
PZPN wziął 500 biletów. Politycy jeszcze więcej • Zwykły kibic może pomarzyć o wejściówkach

Nikt nie mówił, że będzie łatwo, ale rzeczywistość jest znacznie gorsza od wyobrażeń. Dla większości kibiców zakup biletu na mecz Polaków na Euro 2012 okazał się niemożliwy. Potrzebna była masa szczęścia wlosowaniu lub bardzo głęboka kieszeń. W przeciwnym wypadku, mimo teoretycznie wielu możliwości pozyskania biletu, starania przypominały bicie głową w mur. Jedyne osoby, które wręcz pławią się w wejściówkach, to politycy i śmietanka PZPN.
Najlepszą okazją do zakupu biletu był pierwszy termin losowania UEFA w kwietniu 2011r. Kart wstępu było 550 tys., a chętnych 12 mln. Wielu osobom w Polsce szczęście dopisało i otrzymały one możliwość zakupu wejściówki. Dla pozostałych był to praktycznie koniec marzeń.
Sporo obiecywano sobie po portalu odsprzedaży biletów, który uruchomiła UEFA. Niepotrzebnie. Wejściówek na mecze Polaków tam nie ma. Dostępne oferty dotyczą tylko kilku spotkań na Ukrainie, a odsprzedają je (po cenie zakupu) prawdopodobnie kibice z zachodniej Europy, którzy przestraszyli się podróży na odległy Wschód.
Obecnie największą (choć i tak doś złudną) nadzieję daje losowanie wejściówek wśród członków Klubu Kibica Reprezentacji. Organizatorzy chwalą się, że oferują do sprzedania 16,5 tys. kart wstępu na mecze biało-czerwonych. W tę sumę wliczona jest jednak faza pucharowa, łącznie z półfinałem i finałem, więc znaczna część tej puli to bilety dla niepoprawnych optymistów. Na fazę grupową do dyspozycji jest około 9 tys. wejściówek.
O te bilety można aplikować do 29 lutego. Dla osób, które nie mają jeszcze konta w systemie biletowym UEFA ani nie są członkami KKR, będzie to skomplikowany i czasochłonny proces. A także płatny, bo prawo uczestniczenia w losowaniu uzyskamy tylko po uiszczeniu opłaty członkowskiej (32 zł). A jakie są szanse, że wylosuj emy bilet?
- Obecnie Klub Kibica ma 50 tys. członków, którzy opłacili składkę. Większoś z nich aplikuje o bilety na Euro 2012. Do tego codziennie przybywa nam kilkaset zgłoszeń. Pod koniec lutego spodziewamy się zalewu aplikacji nowych członków - mówi rzecznik prasowy KKR Jacek Kalinowski.
- Nasz klub daje obecnie największe szanse na zakup biletu na Euro, choć nie ukrywam, że liczyliśmy na większą pulę od PZPN. w krajach, które zagrają w turnieju, obowiązywała dżentelmeńska umowa, by zpuli federacji piłkarskich do sprzedaży trafiało 50 proc. Wtedy mielibyśmy ponad 20 tys. biletów (łącznie z fazą pucharową) - żałuje rzecznik KKR.
Dżentelmeńskiej umowy nie dotrzymał prezes PZPN Grzegorz Lato, bo z otrzymanej od UEFA puli 22 tys.biletów na mecze grupowe Polaków, do sprzedaży skierował 38 proc. (8694).
-Jakbyśmy tego nie podzielili, i tak znajdą się niezadowoleni - tłumaczył prezes,który kibiców nie rozpieścił, za to swoją świtę - jak najbardziej. Z tej samej puli dla każdego z pięciu wiceprezesów PZPN przekazał po 30 biletów, dla siedmiu członków komisji rewizyjnej po 15 i tyle samo dla jedenastu pozostałych członków zarządu. Znalazło się oczywiście zastrzeżenie, że prezes Lato dysponuje biletami bez ograniczeń. Lekko licząc, to 500 wejściówek dla 24 osób ze śmietanki PZPN. Te osoby na mecze i tak wejdą z plakietką „organizator".
O bilety nie muszą też martwić się politycy. Na początku stycznia Ministerstwo Sportu rozdzieliło dwa tysiące wejściówek dla przedstawicieli władz państwowych i organów administracji publicznej. Do dyspozycji premiera Donalda Tuska jest 157 kart wstępu-104 dla klubu Platformy Obywatelskiej i 53 dla kancelarii premiera. Jarosław Kaczyński otrzymał 68 biletów. Swoją pulę ma również Prezydent RP Bronisław Komorowski (52 wejściówki), a także Janusz Palikot i jego Ruch (22). Na pocieszenie pozostaje fakt, że politycy za swoje wejściówki też muszą zapłacić.
Jeśli zwykły kibic jeszcze się nie zniechęcił, może spróbować wygrać bilet ujednego ze sponsorów Euro - Wedla, Castrola czy Adidasa. Nie polecamy natomiast zakupu wejściówek w internetowych serwisach aukcyjnych. Po pierwsze, dlatego, że taka odsprzedaż jest niezgodna z regulaminem. Po drugie, bardzo łatwo natknąć się na oszusta.
Ostatnia szansa na bilety jest całkowicie bezpieczna, ale horrendalnie droga. Można je kupić w licencjonowanym przez UEFA biurze podróży Club & Travel. Cena za bilet na mecz otwarcia Polska - Grecja, oferowany wyłącznie zmiejscem noclegowym, wahasię od 488 do 920 euro (od2 do 3,5 tys. zł).
Bilety na towarzyski mecz Polska - Portugalia (29 lutego naStadionie Narodowym w Warszawie) kosztują od 60 do 180 zł. Członkowie KKR mogą je kupować od 30 stycznia, pozostali dopiero trzy dni przed meczem.

By obejrzeć mecz, trzeba mieć szczęście lub głęboką kieszeń.

Źródło: POLSKA The Times | 27.1.2012 | Rubryka: Sport | Strona: 15 | Autor: Maciej Stolarczyk | Temat: Aukcje internetowe

Liczba komentarzy (0) - Dodaj komentarz do artykułu:

 
RÓWNI I RÓWNIEJSI w wirtualnym świecie
27.01.2012.
Internet miał być informacyjnym eldorado, i w jakimś sensie jest. Tym, którzy są wykształceni i bogaci, gwarantuje szybki dostęp do pierwszorzędnej informacji. Reszta ma pierwszorzędny dostęp do informacyjnego śmietnika

Co trzeci mieszkaniec globu może już korzystać z internetu - 2 mld ludzi, w tym aż 90 na 100 Szwedów, 79 Amerykanów, 34 Chińczyków i tylko 7 na 100 mieszkańców Rw andy. Liderem jest Islandia, gdzie 95 proc. mieszkańców wchodzi do internetu z domowego komputera. I tylko tu połączenie z internetem daje natychmiastowy, darmowy dostęp do aktualnej wiedzy naukowej.
W roku 1997, czyli tuż po pojawieniu się internetowych baz danych, rząd Islandii zabrał się do budowania społeczeństwa informacyjnego. Powołał konsorcjum bibliotek akademickich, naukowych i publicznych. Konsorcjum wyłożyło trzy czwarte funduszy, rząd dołożył resztę i zakupiono licencje dające dostęp do baz danych dla całej 300-tysięcznej populacji. Dziś rząd chwali się, że Islandczycy mogą „całą dobę iwkażdym zakątku kraju“ korzystać z 14 tys. czasopism i12 baz danych produkowanych przez największe wydawnictwa naukowe, takie jak Elsevier, Blackwell, Kluwer czy Encyclopedia Britannica.
Islandia jest jednak wyjątkiem. Winnych krajach, nawet tam gdzie internet jest tani i powszechny, rzetelna, poparta badaniami wiedza jest dobrem ekskluzywnym.
WMissisipi auta najważniejsze W Stanach Zjednoczonych geografia dostępu do wiedzy pokrywa się z geografią zamożności. Każdy Amerykanin, który ma kartę biblioteczną, może za darmo z dowolnego komputera przejrzeć jakąś pełno tekstową bazę danych. Jaką? To zależy od miejsca zamieszkania.
Od drugiej połowy lat 90. władze stanowe kupują bazy danych, które udostępniają mieszkańcom przez internet za pośrednictwem bibliotek publicznych. Jeden z najbogatszych stanów, Connecticut, wydaje 3 mln dolarów na licencje kilkudziesięciu baz, w tym na obszerne wersje najpopularniejszych baz naukowych. Zdarza się, że bogate miasteczka z własnych funduszy dokupują swoim bibliotekom dodatkowe licencje.
Listę najuboższych stanów otwiera Missisipi, gdzie aż 28 proc. mieszkańców żyje poniżej poziomu ubóstwa. Milion dolarów, które stan przeznacza na zakup licencji, wystarcza na okrojone wersje baz kupowane wpakiecie, żeby było taniej. W ofercie królują bazy z „naprawą aut“ lub „zdrowiem“w tytule.
Dysproporcje między stanami niweluje nieco powszechny dostęp do Pub Med Central (PMC),pełno tekstowego archiwum o profilu medyczno-biologicznym oraz do innych repozytoriów gromadzących artykuły naukowe powstałe dzięki funduszom publicznym.
A jak w Polsce?
w Polsce dostęp do internetu ma 62 obywateli na 100, co sytuuje nas poniżej europejskiej średniej, ale wciąż na przyzwoitym poziomie. A jednak dostęp do wiedzy jest gorszy niż wMissisipi: do komercyjnych baz danych trudno dotrzeć, publicznie dostępnych repozytoriów jest mniej, niżby to wynikało z wielkości rodzimej produkcji naukowej. Tylko naukowcy i studenci nie mogą się uskarżać.

Liczba komentarzy (0) - Dodaj komentarz do artykułu:

Czytaj całość…
 
Globalna krzywda
27.01.2012.
Czy tego chcemy czy nie, zjawisko zwane globalizacją obejmuje swym zasięgiem także te sfery, które jeszcze do niedawna uczciwi obywatele omijali szerokim łukiem. Doskonałym tego przykładem jest rosnąca wartość światowego rynku podróbek, dziś wynosząca już 200 mln euro. To, co wielu z nas kojarzy się ze swojską atmosferą Stadionu Dziesięciolecia, stanowi obecnie prężnie rozwijający się ponadnarodowy biznes. Na jego sukces pracują organizacje mafijne, zatrudnieni na czarno robotnicy, właściciele internetowych portali aukcyjnych, zwykli konsumenci oraz… firmy produkujące oryginalne produkty. Ich szefowie decydują się na przenoszenie produkcji niemal w całości do Chin, które oferują zachodnim gościom najtańszą na świecie siłę roboczą. Lecz gdy tylko ostatnie sztuki luksusowych zegarków zjadą z linii produkcyjnych, wtamtejszych zakładach natychmiast zaczyna się druga, nieoficjalna zmiana – o której zachodnie korporacje doskonale wiedzą i której rzadko się sprzeciwiają. Kulisy i przyczyny tego procederu odsłania francuska reżyserka, Barbara Conforti, w dokumencie zatytułowanym „Rynek podróbek”.
Udało jej się zarejestrować fragmenty największej w dziejach operacji służb celnych. Trwała ona pięć dni, podczas których kontrolerzy sprawdzili setki podejrzanych kontenerów w piętnastu portach Morza Śródziemnego. Szczegółowe inspekcje nie tylko uświadomiły celnikom powszechność i ogrom tego zjawiska, ale także pozwoliły wykryć nowe kanały transportowe oraz metody produkcji fałszywek. A te stają się coraz bardziej wyrafinowane, gdyż popyt na tańsze odpowiedniki popularnych produktów rośnie z roku z rok. Podrabia się już nie tylko perfumy, odzież, buty i towary luksusowe, ale nawet tonery do drukarek oraz, co szczególnie niebezpieczne, leki. Conforti daje w swoim filmie do zrozumienia, że płacąc mniej za fałszywki, możemy nie tylko wyrządzić krzywdę sobie, ale też dołożyć cegiełkę do krzywdy globalnej – a to dlatego, że zyski z tego procederu w dużej części trafiają do kieszeni wpływowych organizacji mafijnych i narkotykowych.

RYNEK PODRÓBEK: Canal+  poniedziałek, godz. 22.40

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna | 27.1.2012 | Rubryka: Kultura | Strona: 7 | Autor: ANNA KIEDRZYNEK | Temat: Aukcje internetowe

Liczba komentarzy (0) - Dodaj komentarz do artykułu:

 
Spadną koszty zakupu obrazów
26.01.2012.
ROZMOWA z Bogdanem Jakubowskim, kolekcjonerem sztuki z Paryża
Muzeum Narodowe w Gdańsku od 2004 roku wystawia fragment pana kolekcji polskiej sztuki awangardowej z lat 50.
– 70. XX wieku. Mieszka pan w Paryżu. Na świecie kupuje pan polonika. Który artysta z Polski w tej chwili jest najbardziej poszukiwany? Bogdan Jakubowski: Największym wzięciem cieszą się rzeźby Aliny Szapocznikow.
Na ubiegłorocznych targach sztuki w Bazylei prestiżowe galerie z Berlina, Paryża, Nowego Jorku i galeria Starmach z Krakowa z powodzeniem handlowały jej dziełami. Klientami tych galerii są obcokrajowcy. Rzeźby Szapocznikow osiągały ceny 150 – 300 tys. euro. w grudniu na aukcji w Brukseli jej praca sprzedana została za 600 tys. euro. Oferowane dzieła pochodzą głównie ze zbiorów rodzinnych, które znajdują się za granicą.
Pod koniec 2011 roku odbyła się bardzo dobra głośna wystawa Szapocznikow w Brukseli, wiosną będzie wystawa jej dorobku w Hammer Museum w Los Angeles, a następnie w Museum of Modern Art w Nowym Jorku. Kolekcjonerzy dzięki wystawom tym bardziej zainteresują się dziełami artystki. Szapocznikow, nieco zapomnianą rzeźbiarkę, odkrył dla rynku warszawski marszand Józef Grabski, który zorganizował w Warszawie jej wystawę i, co najważniejsze, wydał porządny dwujęzyczny katalog.
Jakie jeszcze nazwiska z Polski poszukiwane są przez marszandów lub kolekcjonerów?

Liczba komentarzy (0) - Dodaj komentarz do artykułu:

Czytaj całość…
 
Top! Top!