Start arrow Ze świata aukcji arrow Allegro.pl arrow Licytacja na aukcjach to umowa kupna-sprzedaży
allegro ebay swistak aukcje24 kiermasz
Menu główne
Start
Ze świata aukcji
Szukaj
Jak liczymy
Poradnik aukcjonera
Księgarnia internetowa
STATYSTYKI
Gościmy
(191)
zobacz


allegro

POLECAMY CIEKAWE STRONY INTERNETOWE:
Licytacja na aukcjach to umowa kupna-sprzedaży PDF Drukuj Email
06.02.2007.
Wygrana licytacja w internetowym serwisie aukcyjnym Allegro to umowa kupna-sprzedaży, ze wszystkimi konsekwencjami - orzekł Sąd Rejonowy dla Warszawy-Pragi Północ w precedensowym procesie dotyczącym wirtualnej aukcji samochodu terenowego.

W lipcu zeszłego roku Robert P. z Warszawy wystawił na aukcję w Allegro dobrze wyposażonego jeepa. Licytację wygrał Adam S., który zaoferował za auto najwięcej - 23 100 zł. Transakcja nie została jednak sfinalizowana, bo początkowo oferujący mówił, że zapomniał w swej aukcji dodać ceny minimalnej (na poziomie 30-40 tys. zł), a poza tym zepsuł mu się modem i nie mógł tego skorygować przed końcem aukcji.

Adam S. pozwał oferenta do sądu i domagał się wydania mu samochodu. Przed sądem Robert P. oświadczył nieoczekiwanie, że "nie miał, nie ma i nie będzie miał" tego samochodu, a ofertę w Allegro wystawił "sondażowo", by zorientować się, ile mógłby za niego otrzymać, gdyby taki sprowadził.Na drugiej rozprawie tego rozpoczętego w styczniu procesu sąd wydał wyrok. Uznał, że nie ma potrzeby przesłuchiwania pracownika Allegro w sprawie regulaminu i przebiegu aukcji, bo są to sprawy niesporne: Robert P. wystawił samochód na aukcję, a wygrał ją Adam S., bo zaoferował najwyższą cenę.

"Strony zbyt dużą wagę przywiązują do regulaminu Allegro" - mówił sędzia Marcin Łochowski w uzasadnieniu wyroku. A brzmi on: sąd ustalił, że strony zawarły umowę kupna sprzedaży niebieskiego Jeepa Grand Cherokee z silnikiem o pojemności 4,7 ccm sześciennych, z 2000 r. Dodatkowo Robert P. ma zapłacić ponad 3,5 tys. zł kosztów procesu.

Sąd przypomniał, że Kodeks cywilny pozwala na składanie tzw. oświadczeń woli w formie elektronicznej, a także uczestnictwa w aukcjach w taki sposób. Aukcja kończy się przybiciem, czyli jasnym komunikatem o jej zakończeniu. W wersji klasycznej przybicia dokonuje np. sąd, a w Allegro to ten serwis internetowy wysyła komunikat o zakończeniu licytacji udostępniając stronom ich dane.

O ile do zawarcia umowy kupna-sprzedaży nieruchomości jest potrzebny akt notarialny, to w Polsce samochód można kupić nawet na podstawie umowy ustnej - mówił sędzia.

"Dopiero, gdy chce się zarejestrować pojazd, potrzebna jest umowa na piśmie" - dodał.

Odnosząc się do argumentu Roberta P., że nie mógł skontaktować się z Adamem S., bo zepsuł mu się internetowy modem, sędzia Łochowski wskazał, że dziś jest już łatwy dostęp nawet do kafejek internetowych, gdzie można było dokonać zmian w ofercie lub odstąpić od umowy - a takich oświadczeń Robert P. nigdy nie składał.

"Zresztą odstąpienie od umowy potwierdza, że wcześniej została ona zawarta" - dodał sąd.

"Jeśli wyrok się uprawomocni, czekamy na ten samochód" - powiedziała dziennikarzom po wyroku mec. Dorota Gulińska- Aleksiewicz, reprezentująca Adama S.

Pełnomocnik Roberta P. mec. Robert Chylak zastanawiał się, czy składać apelację.

"Przestudiujemy uzasadnienie wyroku" - powiedział. Sam Robert P., który - mocą tego orzeczenia musiałby wejść w posiadanie jeepa, by go oddać Adamowi S. za 23 100 zł, zapowiedział, że przemyśli, czy jednak ma taką możliwość.

"Na pewno w przyszłości będę ostrożniejszy w aukcjach" - dodał.

 

źródło: onet.pl 

Liczba komentarzy (3) - Dodaj komentarz do artykułu:

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
komentarze

Właśnie na allegro wygrałem auto w ten sposób i nie mogę go odebrać jak narazie

Napisał A, dzień 06/23/2008 o 22:38

Witam serdecznie.
Ja również postanowiłem podzielić się swoja przeprawą przez sąd z powodu nie wywiązania się z zawartej na portalu aukcyjnym umowy kupno-sprzedaży.
Wyglądało to tak: marzec 2007 wystawiłem na licytacje koparko ładowarkę JCB 4 CX z 2001r wartą wtedy ok. 160 000 zł oczywiście nie ustawiając ceny minimalnej ale nie z myślą że zdejmę aukcję przed jej końcem tylko z własnej niewiedzy o tym że z chwilą zakończenia aukcji zostanie podpisana wiążąca umowa kupno-sprzedaż. W opisie aukcji była również zapisana cena jaka mnie interesuje 160 000 zł jak również napisałem że jest to tylko ogłoszenie i proszę nie licytować!!! Aukcja trwała 14 dni i zakończyła się pod moją nieobecność w RP kwotą 34 100zł. Dostałem od kupującego e-mail z prośbą w wskazanie miejsca odbioru oraz akceptowalną prze zemnie formę płatności. E-mail zignorowałem nic nie odpisując następnie było kilka rozmów tel. z których jasno wynikało że gość jest biegły w regulaminach allegro jak również w kodeksie cywilnym i dalej drążył podpisaną umowę trwało to tak ok. 3 tygodnie po czym postanowiłem iść po poradę do prawnika który oczywiści po obejrzeniu materiałów stwierdził że napisze mi odpowiednie pismo na podstawie którego skutecznie będę mógł odstąpić od zawartej umowy. Powoływał się w pismach do kupującego na różne artykuły kodeksu cywilnego (art. 88kc , 88&1kc 84kc , 65kc) jednak na kupującego absolutnie to nie działało i wysyłał do mnie za potwierdzeniem odbioru kolejne pisma wezwanie do dokończenia transakcji a następnie przed sądowe wezwanie do zrealizowania transakcji. I stało się w czerwcu dostałem wezwanie na sprawę, prawnik oczywiście mówił że sprawa jest w 100% do wygrania. Na pierwszej sprawie której sędzią była starsza pani absolutnie nie znająca się na handlu internetowym jak również na regulaminach allegro myślałem że sprawa się zakończy pozytywnie dla mnie ponieważ widząc jak sędzia obstaje za mną a czepia się do kupującego który chce dostać coś o wartości 160 000 za 34 100 zł niestety sprawa była zapoznawcza i została odroczona na 5 tygodni. Kolejna sprawa sędzia był już lepiej przygotowany wydrukowany regulamin allegro jak również głośno publikowana sprawa jeepa którą przegrał sprzedający przed warszawskim sądem. Mój super adwokat który przed rozprawą twierdził iż jest w stanie dowieść że czarna to białe i wyrok będzie korzystny dla mnie został znokautowany przez adwokata kupującego sędzia na tej sprawie prosiła strony ostatecznie o to żeby po raz ostatni spróbowały dogadać się między sobą. Mój adwokat poradził mi wtedy żebym zaproponował kupującemu jakąś kwotę odstępnego od transakcji i tak tez uczyniłem ostatecznie proponowałem sprzedającemu kwotę za jaką wygrał aukcję 34100 jednak on czuł się już tak mocny i powiedział ( wszelkie propozycje polubownego załatwienia tej sprawy miał pan do momentu założenia sprawy teraz zabrnąłem już tak daleko i poniosłem takie koszty że zdaję się wyrok sądu) i tak się stało sprawę przegrałem sąd uznał iż zawarliśmy wiążącą umowę kupna-sprzedaży przedmiotu za kwotę osiągniętą w licytacji. Oprócz tego że straciłem 120 000 zł na koparko ładowarce to zapłaciłem przeszło 4 000 zł kosztów sądowych 2 000 zł mój adwokat i 2 500 zł za adwokata kupującego.
Gdybym w najgorszych snach miał wizję tak rozstrzygniętej sprawy za wszelką cenę próbował bym się dogadać z kupującym przed założeniem przez niego sprawy. Winę za rozwój i finał tej sprawy w połowie ponosi prawnik który z chęci zysku i przerostu własnych ambicji nie doradził mi jak teraz wiem właściwie. Po kilku miesiącach zadzwoniłem do tego prawnika i przedstawiłem mu sprawę odwrotną że niby ja coś kupiłem na allegro a storna nie chce mi wydać za wylicytowano kwotę przedmiotu na co powiedział że tak sprawa jest w 100% do wygrania i może iść ze mną na układ że zapłacę mu tylko 1200zł za pełnomocnictwo a uzgodniona resztę po wygranej przez niego sprawie.
Ocenę postępowania prawnika pozostawiam pod wasz osąd.
Natomiast wszystkich państwa przestrzegam do czytania podpisywanych umów i regulaminów ponieważ skutki mogą być takie jak przedstawione powyżej.

Życzę wszystkim braku takich problemów.

lazarczyk_spj@interia.pl

Napisał Jarosław, dzień 03/24/2008 o 23:10

Ja również miałem przygodę 1,5 roku temu kiedy wystawiłem sprzęt komputerowy na Allegro,ceny minimalnej nie wystawiłem myśląc, że zdążę wycofać aukcję.Cenę jaką uzyskałem nie była adekwatna do tego ile sam zapłaciłem.Kupujący podał sprawę do sądu.Nie znałem prawa, więc myślałem, że gładko pójdzie.Okazało się że ta forma aukcji jest umową wiążącą.Chcąc wymigać się ze sprzedania sprzętu czekałem aż sprawa trafi do sądu.Jednak już na drugiej rozprawie usłyszałem wyrok przeciwny mi.Mam oddać sprzęt za cenę jaka była ostateczna na aukcji, do tego koszty rozprawy 2000zł wszystko.
Nie polecam młodym, niedoświadczonym sprzedawcom z Allegro takich praktyk.Zamiast zarobić na aukcji można stracić potrójnie.Już teraz wiem, żeby ustalać cenę minimalną i dokładnie pisać opis aukcji.Strata kasy i wstyd oraz czas poświęcony.NIE WARTO.

Napisał Zdzisław, dzień 08/09/2007 o 03:29

 1  2  Strona następna >
Strona 1 z 2
Dodaj komentarz do artykułu: Licytacja na aukcjach to umowa kupn...

Twój e-mail nie będzie wyświetlany na stronie

Top! Top!