allegro ebay swistak aukcje24 kiermasz
Menu główne
Start
Ze świata aukcji
Szukaj
Jak liczymy
Poradnik aukcjonera
Księgarnia internetowa
STATYSTYKI
Gościmy
On-line: 27 gości (210)
Podróbki on-line PDF Drukuj Email
20.04.2007.
Właściciele znanych marek naciskają na podjęcie działań przeciwko sprzedaży ich podróbek za pośrednictwem internetu. Wartość tego handlu szacuje się na 90 mld dolarów rocznie.

Co rano Stacy Papachristos, doradca do spraw własności intelektualnej wWorld Wrestling Entertainment, loguje się do internetu, żeby sprawdzić mniej więcej trzy i pół tysiąca aukcji, na których sprzedaje się fałszywe koszulki pod marką WWE, płyty DVD i różne dodatki. Potem zaczyna powiadamiać o tym fakcie prowadzących platformę, na której odbywają się aukcje - np. ebay oraz iOffer - żądając od nich wstrzymania sprzedaży. Następnie szuka bliższych namiarów na sprzedających - po to, żeby wystosować do nich formalne ostrzeżenie i żądanie przekazania zysków.
Czasami rzeczywiście Stacy Papachristos zgarnie z powrotem trochę pieniędzy. Ale następnego dnia znowu musi się wziąć do sprawdzania kolejnych 3,5 tys. aukcji. Robi to od lat i nie zauważyła, żeby malała liczba oferowanych przez nie podróbek.
Fałszywy luksus
WWE to tylko jeden z właścicieli marek, walczących o powstrzymanie wzbierającej fali sprzedawanych przez internet sfałszowanych wyrobów. Brytyjska Grupa Działania Przeciwko Fałszerstwom (AntiCounterfeiting Group), reprezentująca prawie dwustu właścicieli marek - od Jimmy Choo po Glasgow Rangers Football Club - wysłała ostatnio do Departamentu Przemysłu i Handlu list naświetlający ten problem.
We Francji firmy Louis Vuitton i Christian Dior Couture pozwały do sądu firmę, prowadzącą ogólnoświatowy rynek ebay, domagając się 37 mln euro odszkodowania za straty spowodowane sprzedażą podróbek noszących ich marki. Również firma jubilerska Tiffany procesuje się w USA z ebay.
Na skutek coraz silniejszych nalegań ze strony producentów towarów luksusowych oraz przedsiębiorstw farmaceutycznych, domagających się bardziej zdecydowanych działań przeciwko sprzedaży podrabianych towarów przez internet, również Komisja Europejska zastanawia się, czy obowiązujące obecnie przepisy o handlu elektronicznym nie powinny być zaostrzone.
- Podczas każdej dyskusji o podróbkach ta sprawa stanowi główny punkt porządku dziennego. Większość naszych krajowych grup bardzo ona niepokoi - mówi John Anderson, przewodniczący Globalnej Grupy Działania przeciwko Fałszerstwom Towarów. Z analizy sporządzonej niedawno przez brytyjski oddział tej organizacji wynika, że skala sprzedaży podróbek przez internet gwałtownie rośnie. Jedna z firm projektujących ubrania i dodatki do nich twierdzi, że według jej obserwacji liczba sprzedaży w ebay sfałszowanych wyrobów opatrzonych jej marką bardzo się w zeszłym roku zwiększyła: w 2005 roku było 16 400 takich przypadków, w 2006 - już 20 827. Z kolei pewna firma samochodowa w 2005 roku doprowadziła do usunięcia z oferty w ebay 1058 sztuk podróbek, awzeszłym roku było już 2461 takich interwencji. Właściciele niektórych marek są przekonani, że wyroby sprzedawane pod ich nazwą w ebay w 99 proc. nie są oryginalne. Anonimowa sieć
Szacuje się, że na sprzedaż internetową przypada 14 proc. - czyli 90 mld dolarów -światowych obrotów sfałszowanymi wyrobami markowymi, którego wartość obliczana jest na 624 mld dolarów rocznie. Ten sposób handlu jest wprost wymarzony dla fałszerzy. Zaczyna się od tego, że w cyberprzestrzeni łatwiej przedstawić sfałszowane towary jako oryginalne. Klienci nie mogą ich przecież namacalnie sprawdzić, a w ogłoszeniach o sprzedaży fałszerze często posługują się zdjęciami prawdziwych wyrobów. Co gorsza, trudno ich wyśledzić. Sprzedaż on-line może się odbywać w dużym stopniu anonimowo, a fałszerze zacierają za sobą ślady, podając nieprawdziwe dane kontaktowe.
Właściciele niektórych marek, jak WWE, zatrudniają na pełen etat pracowników, którzy - jak Stacy Papachristos - przeszukują internet, polując na podróbki. WWE, która w 2002 roku prowadziła długą batalię sądową zWorld Wild Fund for Nature o prawa do skrótu WWF - podchodzi do ochrony swojej marki bardzo poważnie. Polowanie zaprogramowane
Inne firmy nie mają jednak środków na podejmowanie działań, które mogą się okazać zadaniem wręcz gigantycznym. Pewna spółka elektroniczna po przeprowadzeniu podstawowego przeszukania w internecie wykryła na przykład, że towary noszące jej markę znajdowały się na 60 000 aukcji na ebay.
Firmy technologiczne takie jak MarkMonitor opracowały oprogramowanie, które umożliwia zautomatyzowanie śledzenia podróbek: okazało się to wspaniałym interesem. Mimo to liczba miejsc, w których wystawia się je do sprzedaży, nadal jest olbrzymia. Ebay próbuje usprawnić proces zatrzymywania aukcji podróbek. Wprowadziła program VeRO (sprawdzanie praw właścicielskich), który daje właścicielom marek możliwość kontaktu z Ebay wcelu zamknięcia aukcji sfałszowanych towarów.
W ostatnich paru miesiącach sama ebay zaostrzyła podejście do obrotu na aukcjach, wprowadzając m.in. możliwość żądania dodatkowej weryfikacji od sprzedających towary, w przypadku których często pojawiają się doniesienia, iż są to podróbki. Pojawiły się także pewne utrudnienia w stosunku do osób, które takie podejrzane towary chcą sprzedawać za granicą. Choć jednak sprzedający muszą się rejestrować w firmie, ebay nadal nie sprawdza ich tożsamości wsposób przekonujący. Argumentuje, że nie może nadzorować otrzymywanych codziennie sześciu milionów nowych zgłoszeń.
Ten argument nie trafia jednak do przekonania właścicielom marek i stowarzyszeniom walczącym z podróbkami. ACG uważa na przykład, że ebay dysponuje technologią, umożliwiającą przefiltrowanie zgłaszanych na aukcje towarów. Po naciskach ze strony mediów i opinii publicznej była w stanie wycofać wszystkie ogłoszenia w sprawie odsprzedaży biletów na koncerty Live 8. Takie właśnie przefiltrowanie mogłoby być stosowane do zwalczania podróbek.
Właściciele marek chcieliby też, żeby ebay podejmowała ostrzejsze środki prawne przeciwko złapanym na sprzedaży podróbek. Teraz wprawdzie likwiduje im konta, ale mogą bez problemów zarejestrować się pod innym nazwiskiem. ACG wzywa również prowadzących platformy aukcyjne do sfinansowania policyjnej jednostki do walki z podróbkami, która działałaby podobnie jak oddział ds. walki z piractwem filmowym w policji nowojorskiej.

źródło: Gazeta Prawna | 20.4.2007 | rubryka: Financial Times | strona: 2 | autor: Maija Palmer 

Liczba komentarzy (0) - Dodaj komentarz do artykułu:

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
komentarze

Jeszcze nie ma komentarzy...



Strona 1 z 0
Dodaj komentarz do artykułu: Podróbki on-line

Twój e-mail nie będzie wyświetlany na stronie

Top! Top!