|
Listę warszawiaków rozstrzelanych przez Niemców ktoś chciał sprzedać na internetowej aukcji. Nie byłoby w tym jeszcze nic nagannego, gdyby nie zachwalał jej jako... świetnej dekoracji do lokalu gastronomicznego
„Mam do sprzedania Obwieszczenie o rozstrzelaniu z grudnia 1943 z Warszawy (faksymile). Znakomite jako element dekoracyjny do klubów i pabów [pisownia oryginalna]“. Tak kilka dni temu na portalu aukcyjnym Allegro sprzedawca z Wrocławia ukrywający się pod pseudonimem 2810petrus zachwalał kopię plakatu, na którym dowódca SS i policji na dystrykt warszawski Franz Kutschera obwieszczał o zamordowaniu przez Niemców270 ludzi. Wielu warszawiaków jest zbulwersowanych sposobem, w jaki internauta zareklamował plakat. - Gdy ma się do czynienia z tak bezdenną głupotą i prymitywizmem jak wtym przypadku, przejmuje człowieka głęboka troska i smutek. Co warte są programy szkolne, jeśli możliwe są takie „produkty“ procesu edukacji -zastanawia się b. minister spraw zagranicznych, więzień Oświęcimia i żołnierz AK Władysław Bartoszewski. - Afisze z różnych epok historycznych na Allegro pojawiają się od dawna, jednak pierwszy raz spotykam się z takim postępowaniem sprzedawcy - mówi nasza czytelniczka Marta Tracz-Tryniecka. Egzekucje, o których mowa w obwieszczeniu, to efekt specjalnego rozporządzenia generalnego gubernatora Hansa Franka z października1943 r. Wprowadzało ono natychmiastowe orzekanie i wykonywanie wyroków śmierci w stosunku do winnych „utrudniania lub przeszkadzania w niemieckim dziele odbudowy“. Według oficjalnych danych niemieckich do lutego 1944 r. stracono w Warszawie1763 osoby. Według polskich historyków ofiar egzekucji było znacznie więcej, nawet ponad 5000. Rozstrzelania z 11 i 14 grudnia 1943 r. były odpowiedzią na akcje Kedywu AK - wykolejenie niemieckiego pociągu wojskowego i zastrzelenie kierownika Miejskiego Urzędu Kwaterunkowego Emila Brauna, współorganizatora łapanek. Dopiero wykonanie przez akowców wyroku na Kutscherę spowodowało odstąpienie przez Niemców od ulicznych egzekucji. - Plakaty z egzekucji ulicznych były przedmiotem handlu antykwarycznego jeszcze w PRL, ale wtedy Polacy traktowali je jako pełne grozy i budzące szacunek pamiątki -opowiada Władysław Bartoszewski. - Skoro ktoś wpadł napomysł, by teraz wieszać je w lokalach, to może niedługo ktoś inny zacznie robić sobie wodewile z wygnania przez Niemców kilkuset tysięcy mieszkańców Warszawy po powstaniu. To bardzo zabawne, że tylu ludzi z jedną sztuką bagażu wędruje -ironizuje profesor. - Jest mi przykro z powodu głupoty naszego użytkownika. Zgodnie z regulaminem za treść ofert odpowiada ten, kto je umieszcza. Jednak gdybyśmy dostali informację w trakcie trwania aukcji (plakat znalazł nabywcę -red.), natychmiast byśmy anons usunęli. Robimy tak, kiedy ogłoszenia naruszają zasady moralności i dobrego wychowania -mówi Bartek Szambelan z firmy QXL prowadzącej Allegro. - Dwa miesiące temu jeden z allegrowiczów chciał sprzedawać relikwie Jana Pawła II. Wyprosił od arcybiskupa Dziwisza fragment papieskiej sutanny i wystawił go na aukcji. Po informacji krakowskiej kurii usunęliśmy tę aukcję. Z „przedsiębiorczym“ internautą nie udało nam się skontaktować. Jak wynika z jego wpisu w Allegro wyjechał na urlop. źródło: Rzeczpospolita | 9.8.2007 | rubryka: Warszawa | strona: 12 | autor: MICHAŁ KOZAK Liczba komentarzy (3) - Dodaj komentarz do artykułu: |