Na mecz Polska - Belgia dawno nie ma biletów. Pod kasami znów kręcą się koniki. Za wejściówkę wartą 200 zł żądają pięciokrotnie większej ceny. Pojawiły się też informacje o fałszywych biletach. Spóźnialskim fanom koniki oferują też sprzedaż w internecie. Zamiast 100 złotych za wejściówkę trzeba zapłacić 500, z kolei bilet kosztujący 200 złotych jest wyceniany na 1000. Takie propozycje pojawiły się na portalu Allegro.pl. o całej sprawie oburzeni kibice zawiadomili PZPN, który skontaktował się z policją.
Internetowym kombinatorom trudno będzie jednak udowodnić winę, gdyż - przykładowo - oferują oni w sieci pamiątkowy bilet z meczu ligowego Wisły Kraków sprzed wielu lat i do niego "dorzucają" wejściówkę na spotkanie z Belgami w normalnej cenie. Najgorsze jest to, że trudno tutaj udowodnić celowe obejście prawa, transakcja handlowa jest bowiem zgodna z obowiązującymi przepisami... Czekają na akcję Największe zamieszanie na rynku mogą jednak spowodować fałszywe wejściówki. Te autentyczne trudno będzie podrobić, gdyż mają specjalne kody paskowe, które odczytają skanery. Na razie śląska policja monitoruje środowisko "speców" od podróbek. - Nie mieliśmy jeszcze sygnałów o pojawieniu się fałszywek, jednak nie jest to wykluczone. Tym bardziej, że mamy szalone zainteresowanie meczem z Belgią - przyznaje Naczelnik Sztabu w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Katowicach, młodszy inspektor Lesław Czyż, który od wielu lat zajmuje się zabezpieczaniem spotkań reprezentacji na Stadionie Śląskim. - Mamy w pogotowiu zespoły operacyjne, które natychmiast wkroczą do akcji, gdy podrabiane bilety pojawią się na rynku - dodaje inspektor Czyż. Organizatorzy meczu apelują do kibiców, by nie kupowali biletów u koników. Przed zeszłorocznym spotkaniem z Portugalią nie było tego problemu, gdyż w kasach stadionowych zostało dwa tysiące egzemplarzy. Wtedy nasi fani nie wierzyli jeszcze tak bardzo w ekipę Leo Beenhakkera. Powtórka z Anglii - Jeśli ktoś będzie chciał wejść z fałszywym biletem, zostanie zatrzymany i oddany w ręce policji w celu wyjaśnienia sprawy. Najgorsze będzie to, że taki kibic nie obejrzy meczu - informuje członek władz PZPN, Krzysztof Smulski, który odpowiada za bezpieczeństwo na "Śląskim". - Każdy bilet będzie skontrolowany za pomocą skanerów. Naprawdę mysz się nie przeźlizgnie... Po raz ostatni fałszywki pojawiły się w Chorzowie trzy lata temu, przy okazji meczu z Anglikami. Śląska policja wyłapała sto trefnych biletów, zatrzymując przy okazji szajkę oszustów. ZABEZPIECZENIE PRAWIE IDEALNE Produkcją biletów na mecze biało-czerwonych od 6 lat zajmuje się firma TickEventum z Rudy Śląskiej. Wcześniej wejściówki nie miały zabezpieczeń i łatwo było je podrobić. Teraz, zdaniem jej szefa, Marcina Krysińskiego są prawie idealne. - Na 99 procent nie da się idealnie ich podrobić - zapewnia Krysiński, który produkuje także wejściówki na Puchar Świata w skokach narciarskich i Ligę Światową w siatkówce. - Od meczu eliminacyjnego z Ukrainą na Śląskim mam umowę z PZPN i żadnej wpadki nie było. Teraz też nie będzie. Fałszerzom bardziej się zresztą opłaca podrabianie pieniędzy niż biletów. Można je użyć tylko raz, natomiast banknoty o dużych nominałach dają duży zysk... CENY W DÓŁ Przed meczem z Kazachstanem w Warszawie głośno było o zbyt wysokich cenach wstępu na stadion przy ul. Łazienkowskiej. PZPN za bilety na krytej trybunie żądał od 250 do 400 zł. Ostatecznie związek się wybronił, gdyż już dwa dni przed spotkaniem w kasach zabrakło wejściówek. Na spotkanie z Belgią ceny biletów kształtowały się w przedziale 40 - 300 złotych. -Tych najdroższych, zarówno na Kazachstan, jak i Belgię, było niewiele - mówi wiceprezes PZPN, Eugeniusz Kolator. - Od pewnego czasu robimy tak, by ceny były zróżnicowane, w zależności od klasy rywala, rangi meczu i miejsca lokalizacji. Nie zgadzam się natomiast z zarzutem, że je zawyżamy. źródło: Przegląd Sportowy | 15.11.2007 | rubryka: Piłka nożna | strona: 6 | autor: JERZY MUCHA Liczba komentarzy (0) - Dodaj komentarz do artykułu: |