|
Posiadacze akcji wczoraj wreszcie mieli powody do radości. Indeksy europejskich i amerykańskich giełd poruszały się w czwartek w rytm publikacji wyników kwartalnych przez kolejne firmy. A że te okazały się w większości przypadków lepsze niż przewidywania analityków, indeksy swobodnie szybowały w górę: giełdy w Londynie i Paryżu wzrosły o prawie 3 proc. Tym bardziej że niezłe wyniki kwartalne zaprezentowały też firmy ze Starego Kontynentu.
Aż o 13 proc. rósł kurs fińskiego producenta telefonów komórkowych Nokii, dzięki wyższym niż przewidywano sprzedaży kwartalnej. Lepsze niż oczekiwano okazały się też zyski innej skandynawskiej firmy -szwedzkiego Swedbanku. Jeszcze chętniej akcje kupowali gracze nad Wisłą. Indeks WIG20 wzrósł o 3,62 proc. i tylko pół punktu zabrakło mu, by wrócić na poziom 2,5 tys. pkt. Najchętniej inwestorzy kupowali akcje największych banków: kurs BZ WBK wzrósł o 9,4 proc, Pekao SA o 7,3 proc, a BRE Banku o 6,2 proc. W dobre nastroje już na początku sesji wprawił inwestorów kwartalny raport JP Morgan Chase, największego w tej chwili banku w USA pod względem kapitalizacji rynkowej. Choć z powodu nowych odpisów na ryzyko kredytowe w wysokości 1,1 mld dol (w poprzednich kwartałach JPMorgan przeznaczył na ten cel ponad 9 mld do l.) oraz 540 mln dol., wydanych na zakup banku Bear Stearns kwartalny zysk spadł o 52 proc. do 2 mld dol., okazał się on i tak lepszy, niż spodziewali się analitycy. -Wyniki JP Morgan oraz wcześniejsze innego banku Walls Fargo pokazują, że można robić pieniądze nawet na tak trudnym rynku jak obecnie - powiedział telewizji Bloomberg Gavin Graham, szef inwestycji w firmie Guardian Group of Funds. Na początku sesji akcje JP Morgan wzrosły o prawie 7 proc, ciągnąc w górę indeksy giełd przy Wall Street - na początku notowań Dow Jones zyskiwał 0,7 proc, a technologiczny Nasdaq - 0,5 proc Lepsze wyniki od prognoz opublikowały też wczoraj dwie inne spółki, których akcje wchodzą w skład indeksu 30 największych amerykańskich firm: Coca-Cola i United Technologies. Rozczarował za to eBay, który poinformował o spadku średniej wartości transakcji zawieranych za pośrednictwem tego największego na świecie serwisu aukcyjnego, oraz indeks Philadelphia Fed, który odnotował spadek aktywności w sektorze przemysłowym w rejonie Filadelfii. To wystarczyło, by inwestorzy za oceanem stracili zapał do kupowania. Najwyraźniej czekali na wyniki kwartalne dwóch największych dotychczasowych ofiar kryzysu na rynku subprime: Merrill Lynch (ten zaś po zamknięciu giełd podał rozczarowujące wyniki: strata prawie 5 dol. na akcję) oraz Citigroup. źródło: Dziennik | 18.7.2008 | rubryka: The wall street journal | strona: 6 | autor: JACEK ISKRA Liczba komentarzy (0) - Dodaj komentarz do artykułu: |