|
- Nie wiedziałam, kto będzie na mnie czekać w restauracji. Byłam jednak przekonana, że będzie to znawca opery, ktoś, kto tym żyje - mówi sopranistka Barbara Gutaj. Solistki poznańskiej opery opowiadają o charytatywnej aukcji, w której wzięły udział.
Solistki poznańskiej opery wystawione na licytację - informowaliśmy dwa miesiące temu. Na Allegro wylicytować można było kolację wrestauracji z solistkami poznańskiego Teatru Wielkiego. Sławomir Paś, organizator aukcji, przyznawał, że jego pomysł jest trochę szalony, ale chodziło o cel: zebranie pieniędzy, które mogą pomóc ciężko choremu czteroletniemu Kubie. Jak udała się aukcja i kolacje? - Śpiewająco - opowiada Paś i artystki. - Nie wiedziałam, kto będzie na mnie czekać wrestauracji. Byłam jednak przekonana, że będzie to znawca opery, ktoś, kto tym żyje. W końcu dla innych osób jesteśmy raczej anonimowe - opowiada o kolacji Barbara Gutaj, sopranistka, Małgorzata z „Fausta“. Wrestauracji czekał na nią Waldemar Górka, miłośnik opery, który wylicytował od razu kilka kolacji. -Sprawy zawodowe rzucają mnie po całym świecie. Wkażdym mieście, jeżeli czas pozwoli, idę do opery. Ale poznański Teatr Wielki jest dla mnie szczególny, bo tu uczyłem się poznawać operę - opowiada. Nigdy jednak wcześniej osobiście nie poznał żadnej z solistek. - Nie, przed kolacją nie miałem tremy. Ale muszę powiedzieć, że mam zawsze tremę przed... spektaklem. Martwię się, czy artyści dobrze wypadną - mówi. -Nasza kolacja trwała do późnego wieczora - opowiada Barbara Gutaj. Wszystkie solistki opowiadają oswoich spotkaniach z uśmiechem. Barbarze Kubiak niespodziankę sprawiła licytują ca kolację z nią dawno nie widziana koleżanka z liceum. Ajedna ze śpiewaczek wrestauracji spotkała... swojego narzeczonego, który wdniach poprzedzających spotkanie podsycał jej obawy, czy kolacja się uda, czy ktoś przyjdzie i kto to będzie. Okazało się, że to właśnie on licytował na Allegro. -Obawiałem się, jak to wyjdzie, ale kiedy artystki opowiadały mi o spotkaniach, czułem taką pozytywną energię, że już wiem, że trzeba działać dalej - mówi Sławomir Paś. I zapowiada, że myśli o kolejnej aukcji - tym razem z udziałem solistów. Z samej licytacji udało się zebrać ok. 2 tys. zł, ale wpłat na konto Kuby, które wpłynęły przy tej okazji, było wiele więcej. - Ludzie, którzy chcieli pomóc, wpłacali pieniądze także bezpośrednio na konto. Poza tym po artykule w „Gazecie“ firma produkująca aparaty słuchowe, Beltone Polska, zaprosiła nas na konsultację i obiecała aparat dla Kuby. Słowem, ten rok zakończył się dla nas szczęśliwie - opowiada Hanna Synowiec, mama chłopca. Pieniądze przeznaczone zostaną na rehabilitację Kuby - chłopiec urodził się z ciężką wadą serca, przeszedł operacje, po których doszło do niedotlenienia mózgu, od tego czasu cierpi na czterokończynowe porażenie mózgowe, nie mówi, ma padaczkę, głęboki niedosłuch. Wszyscy, którzy chcieliby dać rodzicom chłopca pewność, że środków na długotrwałą rehabilitację nie zabraknie, mogą wpłacać pieniądze na konto Kuby lub przekazać 1 proc. podatku na konto fundacji. Więcej oKubie można przeczytać winternecie na stronie: www. mojkubusiek. bloo g. pl1 Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym Słoneczko. Nr konta: 89 8944 0003 0000 2088 2000 0010. Z dopiskiem: Dla Jakuba Synowca, symbol 94/S.(Adres fundacji: Stawnica 33; 77-400 Złotów) źródło: Gazeta Wyborcza | 5.1.2009 | rubryka: Poznań | strona: 2 | autor: JOANNA KAŁUŻNA Liczba komentarzy (0) - Dodaj komentarz do artykułu: |