To konsument pokrywa koszty zwrotu towaru kupionego w sieci. Sklep internetowy ma za to obowiązek przyjąć go z powrotem i zwrócić pieniądze.
To, co ładnie wygląda na zdjęciu, nie musi nam się spodobać w rzeczywistości. Ponieważ klient robiący zakupy wInternecie nie może się wpełni zorientować, co tak naprawdę zamawia, przepisy dały mu szczególne uprawnienie -możliwość zwrotu towaru wciągu dziesięciu dni od jego otrzymania. Nie trzeba wżaden sposób uzasadniać, dlaczego go nie chcemy. Sklep internetowy ma obowiązek przyjąć go i oddać nam pieniądze. Samo uprawnienie nie budzi wątpliwości interpretacyjnych, ale praktyczne aspekty z nim związane już tak.
Kto płaci za przesłanie
-Chcę oddać mikser kupiony w sklepie internetowym. Kto powinien pokryć koszty transportu: ja czy sklep? -pyta czytelnik „Rzeczpospolitej“. Ustawa oochronie niektórych praw konsumentów oraz o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny nie daje odpowiedzi nato pytanie. Wdoktrynie można się spotkać z poglądem, że koszty zwrotu towaru obciążają e-sklep. Profesor Ewa Łętowska w komentarzu do tej ustawy przywołuje art. 7 ust. 3, zgodnie z którym „w razie odstąpienia od umowy umowa jest uważana za niezawartą, a konsument jest zwolniony zewszystkich zobowiązań“. Inaczej jednak twierdzi Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Jego zdaniem koszty transportu zarówno wjedną, jak idrugą stronę obciążają klienta, który rezygnuje ztowaru. -Skoro nasze przepisy milczą naten temat, należy odwołać się wprost do dyrektywy unijnej w sprawie ochrony konsumentów wprzypadku umów zawieranych na odległość 97/7/WE. Zgodnie z motywem 14. jej preambuły koszty ponoszone przez konsumenta w przypadku korzystania przez niego z prawa odstąpienia od umowy muszą ograniczać się do bezpośrednich kosztów zwrotu towarów. Przepisy wspólnotowe dopuszczają więc, aby to klient płacił za transport - mówi Łukasz Wroński zUOKiK. W praktyce większość sklepów internetowych zaznacza w regulaminach, że to właśnie klient pokrywa koszty transportu. Takie postanowienia nie były kwestionowane ani przez UOKiK, ani przez Inspekcję Handlową.
W licytacji mniej praw
- Kupiłem telewizor za pośrednictwem serwisu aukcyjnego od firmy, która jednocześnie prowadzi własny sklep internetowy. Czy przysługuje mi prawo zwrotu towaru? -pyta inny czytelnik „Rz“. Zależy to od tego, czy telewizor został kupiony w licytacji, podczas której klienci mogli przebijać oferty, czy też sprzedawca wyznaczył jedną, sztywną cenę. Zgodnie z art. 16 ust. 1 pkt 10 przywołanej ustawy jej przepisów nie stosuje się do sprzedaży z licytacji. Nie ma znaczenia, czy czytelnik zamówił towar na stronie e-sklepu, czy też korzystał z pośrednictwa serwisu aukcyjnego. Jeśli odbywała się licytacja, nie może zwrócić towaru. Jeśli jednak to sprzedawca wyznaczył cenę (np. w serwisie Allegro.pl jest to opcja „Kup teraz“), to przysługuje mu prawo do oddania telewizora w ciągu dziesięciu dni bez podawania przyczyn.
Należą się odsetki
- Zapłaciłem za telewizor 5 tys. zł na konto e-sklepu przed wysyłką towaru. Okazało się, że model ten ma za mało wejść cyfrowych i go zwróciłem. Sprzedawca przelał pieniądze na moje konto po 20 dniach. Czy nie należą mi się jakieś odsetki? Przepisy wprost zobowiązują sprzedawcę do doliczenia odsetek ustawowych (art.7 ust.3 ustawy). Chociaż regulacja ta jest krytykowanajako nadmierne obciążenie dla firm handlujących wInternecie, to jednak obowiązuje. Tak więc sklep, któremu zwrócono towar, przy przelewaniu pieniędzy powinien je automatycznie doliczyć. Wtym roku odsetki ustawowe wynoszą 13 proc. Przy kwocie, którą sprzedawca zwrócił po20 dniach, konsumentowi należy się wsumie 5035,61 zł. *
Czego nie można oddać
Przepisy wprowadzają pewne ograniczenia przy zwrocie towarów i usług zamówionych przez Internet. Nie można zrezygnować m.in. z: * płyt CD i DVD po rozerwaniu opakowania (np. z programami komputerowymi, muzyką, filmami), * towarów przygotowanych specjalnie dla kupującego (np. szyty na miarę garnitur czy suknia), * produktów, które ulegają zepsuciu (np. artykuły spożywcze o krótkim terminie przydatności), * dostawy prasy. Prawo odstąpienia od umowy nie obejmuje też transakcji, które dotyczą nieruchomości (ale najmu już tak). Nie można się też domagać zwrotu kosztów opłaconego wcześniej pobytu w hotelu czy udziału w wykupionej imprezie rozrywkowej. źródło: Rzeczpospolita | 31.1.2009 | rubryka: Prawo co dnia | strona: 3 | autor: SŁAWOMIR WIKARIAK Liczba komentarzy (2) - Dodaj komentarz do artykułu: |