|
„Pomóżcie!Potrzebne są pieniądze na leczenie znalezionego chorego psa“ - tej treści apele wraz ze zdjęciami chorych zwierząt coraz częściej można znaleźć w internecie. Niestety, nie wszystkie są prawdziwe. Kilkanaście dni temu na Allegro pojawiła się aukcja zprośbą o pomoc dla rannej kotki:„ (...) Kilka dni temu poszedłem na spacer i usłyszałem miauczenie. (...) Okazało się, że kotek jest wsidle zastawionym przez kłusownika!! (...) Weterynarz zdjął kotkowi sidło, lecz okazało się, że kotek ma połamaną łapkę i potrzebna jest operacja, która kosztuje 800zł. Jestem studentem i nie mam za dużo pieniędzy (...).“
Autor aukcji zamieścił zdjęcie cierpiącego kota i zaapelował o wpłacanie pieniędzy na leczenie. Informację znalazła internautka z forum miau.pl. Okazało się, że zdjęcie jest stare, a chłopak ukradł je z jednej ze stron internetowych. Aukcja została zamknięta, nikt nie zdążył wpłacić pieniędzy. W jej opisie był podany numer telefonu komórkowego. Autorem aukcji okazał się młody chłopak, który przyznał się do oszustwa. Pochodzi z dobrego domu, jest także utytułowanym sportowcem. Nie potrafił wyjaśnić, dlaczego tak postąpił. Działacze organizacji pomagających zwierzętom mówią, że takie oszustwa to coraz większy problem. Sami często zbierają za pośrednictwem internetowych aukcji charytatywnych pieniądze na kosztowne leczenie psów czy kotów. - Gdyby nie finansowa pomoc ludzi, nigdy nie udałoby nam się tak wiele zdziałać. Niestety, przez podobnych oszustów ludzie zraża ją się do pomagania w ten sposób, a takie aukcje tracą wiarygodność - przyznaje Joanna Zaremba, szefowa katowickiej Fundacji „For Animals“, która rocznie pomaga setkom kotów i psów. Zaremba opowiada, że fundacja miała bardzo podobny przypadek. Ktoś skopiował ze strony For Animals zdjęcie chorego psa i zamieścił w internecie apel z prośbą o pomoc finansową w jego leczeniu. - Dzięki czujności osoby, która wzięła udział w tej aukcji, sprawa wyszła na jaw. Od tamtej pory mamy na stronie fundacji informację, że bierzemy odpowiedzialność tylko za wpłaty na nasze konto - mówi. Zaremba przestrzega, że w przypadku udziału w aukcji charytatywnej trzeba koniecznie sprawdzić, czy podany numer konta faktycznie należy do jakiejś organizacji czy stowarzyszenia. - Takie organizacje nie zbierają pieniędzy na prywatne konta - wyjaśnia. Elwira Jurasz, rzeczniczka bielskiej policji, nie przypomina sobie, by ktoś za podobny proceder został ukarany. Jednak ostrzega, że zbieranie pieniędzy pod pretekstem pomocy choremu zwierzęciu to oszustwo. - Można za to trafić do więzienia nawet na osiem lat - mówi Jurasz. źródło: Gazeta Wyborcza | 24.3.2009 | rubryka: Bielsko-Biała | strona: 3 | autor: EWA FURTAK Liczba komentarzy (0) - Dodaj komentarz do artykułu: |