|
Obie firmy przygotowały kampanie reklamowe, w których użyły kolęd. Obie firmy musiały je zmienić na skutek interwencji Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.
W nowej reklamówce Hoop Coli znaną pieśń „Hej,kolęda, kolęda“ zastąpiło karaoke, na usta statystów nałożono czarne paski sugerujące cenzurę. Komentarz lektora nie pozostawia wątpliwości: „Zrobiliśmykaraoke, ponieważ właściwa melodia została zdjęta zemisji“. Nowa reklama będzie nadawana do końca grudnia. Zkolei portal aukcyjny Allegro.pl podmienił w swojej reklamie kolędę „Wśródnocnej ciszy“ na amerykańską piosenką „JingleBells“. Firmy zdecydowały się na to, gdyż przewodniczący KRRiT zażądał od stacji telewizyjnych wycofania reklamówek. Zgodnie z ustawą o radiofonii i telewizji reklama nie może obrażać uczuć religijnych widzów, a na każdą z tych reklam Rada otrzymała po kilka pisemnych skarg. Wszystkie od osób prywatnych, choć w rozmowach z dziennikarzami Hoop sugeruje, że ich kampanie torpeduje stowarzyszenie Unum Principium, które protestowało także przeciwko koncertowi Madonny wWarszawie. - Były też telefony. Ludzie pytali, za co dostajemy pensję, skoro nie jesteśmy w stanie położyć temu kresu? - opowiada urzędnik Rady. Witold Kołodziejski, szef KRRiT, zgadza się, że święta się skomercjalizowały i kolędy grają w reklamach na całego, nie tylko w telewizji. - Ludzie skarżą się i na to. Jednak jeśli się przerabia tekst, który jest tekstem sakralnym, musimy zareagować - mówi Kołodziejski. W takich przypadkach stacje zazwyczaj szybko wycofują reklamy, żeby nie drażnić urzędników. Ich gotowość do współpracy będzie bowiem brana pod uwagę przy przedłużeniu koncesji, więc nie warto kruszyć kopii o 30-sekundowyspot. Dlatego stacje umieszczają w kontraktach z reklamodawcami specjalną klauzulę, z której wynika, że reklama została przyjęta do emisji warunkowo i stacja może zdjąć ją z anteny w każdej chwili, jeśli pojawią się wątpliwości prawne. Większość stacji - np. Polsat, Canal+ i4Fun.tv- zareagowała w ten sposób i tym razem. Jednak TVN zdjął reklamę Hoop z trzydniowym opóźnieniem i skierował pismo do przewodniczącego KRRiT, w którym napisał, że choć zdejmuje reklamę, to nie jest przekonany, że obraża ona uczucia religijne. Odpowiedź na to pytanie - zdaniem prawników stacji - może przynieść jedynie badanie opinii publicznej. Rok temu cenzura obyczajowa Krajowej Rady nie budziła ich zastrzeżeń, bo do pewnego stopnia była im na rękę - zleceń reklamowych było więcej, niż stacje mogły przyjąć. Jednak teraz, gdy firmy ograniczają budżety, liczy się każda złotówka. Widzowie jednak nie odpuszczają i skarżą reklamy nie tylko do KRRiT. Allegro.plbędzie musiało odpowiedzieć za swoją reklamę także przed Radą Reklamy. - Dostaliśmy dwie skargi od osób prywatnych. Procedura trwa - mówi Marcin Malinowski ze Związku Stowarzyszeń Rada Reklamy. źródło: Gazeta Wyborcza | 18.12.2009 | rubryka: Gospodarka Wyborcza.biz | strona: 34 | autor: VADIM MAKARENKO Liczba komentarzy (0) - Dodaj komentarz do artykułu: |