|
Mamy praktycznie wszystko droższe niż na Zachodzie, a zarabiamy kilkakrotnie mniej niż obywatele większoścj państw Unii Europejskim
Zarabiamy mato i o tym każdy wie, ale ceny powinny być adekwatne do zarobków. Płacimy często więcej niż kilka razy więcej zarabiający obywatele starej Unii Europejskiej, czy Stanów Zjednoczonych. Płacimy więcej za elektronikę, ciuchy, perfumy, usługi bankowe i wiele innych rzeczy. Przykładowo słynne dżinsy marki Levi's 501 kosztują u nas 269 zł, a w Czechach te same dżinsy 94 zł. Za 50 ml wody toaletowej Tokyo by Kenzo musimy wysupłać z kieszeni 132 zł, a w USA za. ledwie 62 zł. Takich przykładów można mnożyć. Fachowcy obliczyli, że przeciętny Polak płaci 10 - 15 proc. więcej za produkty chemii gospodarczej, kosmetyki i telewizory niż przeciętny mieszkaniec unii. Samochód produkowany w Polsce droższy niż za granicą Polacy produkują Fiata Pandę w Tychach. Ten sam model w Londynie jest tańszy niż u nas o 281 euro, na Węgrzech o 1055 euro, a w Kopenhadze o 541 euro. Skąd w takim razie takie różnice na niekorzyść Polaków, skoro auto składają polscy robotnicy z wyprodukowanych w większości elementów także wytworzonych w Polsce? - W raporcie porównano ceny katalogowe samochodów, nie uwzględniając promocji na polskim rynku. Dzięki nim cena transakcyjna, za jaką klient faktycznie kupuje dane auto, mogła być niższa - wyjaśnia Rafał Grzanecki z Fiat Auto Poland. Na bardziej cywilizowanych rynkach takie numery z cenami jednak się nie zdarzają. Koncerny samochodowe wykorzystują nasz kraj do windowania cen z sufitu. Dlatego coraz liczniej powstają firmy, które handlują nowymi autami poza branżą dilerską. Samochód z salonu za 150 tys. zł, w takiej firmie może kosztować nawet o 20 tys. zł mniej. -Współpracujemy z największymi pośrednikami na europejskim rynku samochodowym. Wykorzystujemy różnice cenowe między poszczególnymi krajami Unii i jesteśmy w stanie znaleźć najtańszego dostawcę aut niezależnie od tego, czy znajduje się w Holandii, czy Szwecji - tłumaczy niższą cenę menedżer. Drogie usługi i obiady w restauracji Polka, która musi iść do salonu fryzjerskiego, zapłaci więcej niż jej koleżanka np. we Włoszech. W salonie w Krakowie, koszt ścięcia włosów wynosi 80 zł, a w słonecznej Italii 63 zł. W popularnej sieci restauracji Friday's menu w Warszawie, Pradze lub Nowym Jorku są podobne ceny - około 50 - 60 zł za danie. Kłopot w tym, że Amerykanin zarabia trzy razy tyle co Polak i stać go na jedzenie w restauracji codziennie. Podobnie z cenami biletów do kina, bo w USA wejściówka na premierę kosztuje 26 zł, a u nas 24 zł. Tyle, że Amerykanie mają tak zwane kina drugiego obiegu, w których ten sam film dwa tygodnie po premierze można zobaczyć za równowartość 6 zł. Dobra luksusowe są bardzo drogie Odwiedzając ekskluzywne via Condotti w Rzymie, warto porozglądać się za ciuchami znanych marek. Np. za torebkę Furii zapłacimy 230 euro. Za tę samą torebkę, ale w jednym z warszawskich sklepów, trzeba wydać już aż 1600 zł. W Polsce za podobną jak we Włoszech cenę można kupić tę torebkę jedynie przez aukcję internetową np. na Allegro. Jak w takim razie udaje zarobić sprzedającym i ludziom? Żyją z polowania na zagraniczne wyprzedaże. Przykładów jest dużo więcej. Modny i popularny iPod 3G 16GB fimry Apple kosztuje w Polsce 2899 zł. W Wielkiej Brytanii 2583 zł, w Niemczech 2719 zł, a w Czechach 2410 zł. Przypominamy, że Polak zarabia kilka razy mniej niż Anglik lub Niemiec. Popularna gra „Grand Tourismo 5" jest zwykle tańsza o 10 - 40 zł niż w Polsce, s Jest jednak jedno światełko w tunelu, bo płacimy mniej za stacjonarny Internet niż inni obywatele Unii. Tyle że wydatki na żywność stanowią wysoki odsetek domowych budżetów. Połowę naszych zarobków wydajemyna utrzymanie. źródło: Super Nowości | rubryka: Magazyn | strona: 14 | autor: ga* Liczba komentarzy (0) - Dodaj komentarz do artykułu: |