Allegro - największe aukcje internetowe, najniższe ceny! Kup i sprzedaj!
Start arrow Ze świata aukcji arrow Allegro.pl arrow Sprzedawał jeepa na Allegro, którego nie miał
allegro ebay swistak aukcje24 kiermasz
Menu główne
Start
Ze świata aukcji
Szukaj
Jak liczymy
Poradnik aukcjonera
Księgarnia internetowa
STATYSTYKI
Gościmy
On-line: 76 gości (240)
zobacz


POLECAMY CIEKAWE STRONY INTERNETOWE:
Sprzedawał jeepa na Allegro, którego nie miał PDF Drukuj Email
16.01.2007.
Gazeta Wyborcza: Czy zwycięstwo w licytacji na Allegro oznacza zawarcie między stronami umowy cywilnej - na takie pytanie próbuje odpowiedzieć Sąd Rejonowy dla Warszawy-Pragi Północ. W poniedziałek ruszył tam precedensowy proces w sprawie sprzedaży wylicytowanego samochodu.

W lipcu zeszłego roku Robert P. wystawił na Allegro ofertę sprzedaży samochodu terenowego Jeep z luksusowym wyposażeniem - ekskluzywną tapicerką, klimatyzacją, elektrycznie opuszczanymi szybami, napędem na cztery koła itp. Jak mówił w poniedziałek, licytowało się "pięć albo sześć osób". Najwyższą ofertę złożył Adam S., który na koniec aukcji wylicytował 23,1 tys. zł.

Rozczarowała go końcowa cena samochodu?

Jak podała "Rzeczpospolita", Robert P. nie ukrywał, że liczył na co najmniej 40 tys. zł. Tłumaczył, że wystawiając auto na aukcję zapomniał wpisać cenę minimalną, a na dodatek popsuł mu się modem w domu i nie mógł się dostać do internetowego serwisu Allegro.

Robert P. w sądzie: Nie mam, nie miałem i nie będę miał tego samochodu

Tymczasem w poniedziałek w sądzie P. oświadczył, że "nie miał, nie ma i nie będzie miał tego samochodu, ani też nie był, nie jest i nie będzie" jego właścicielem. Wcześniej powiedział, że był otwarty na polubowne załatwienie sprawy z Adamem S., deklarował, że zwróci mu wszelkie koszty poniesione w związku z tą licytacją. - Ale usłyszałem tylko, że albo samochód na sprzedaż, albo proces - dodał.

Przed rozprawą mężczyzna - zapewniający, że nie para się handlem samochodami - mówił dziennikarzom, że wystawiając ofertę chciał jedynie wysondować, jaką cenę mógłby dostać za taki samochód, gdyby sprowadził go z USA. Dodał, że żaden z licytujących nie chciał jazdy próbnej licytowanym samochodem. - Regulamin Allegro czytałem, ale wiecie państwo, on ma z 10 stron - dodawał.

Mecenas Adama S.: Internetowy serwis aukcyjny to forma giełdy

Dla mec. Konstantego Gulińskiego, który reprezentuje przed sądem Adama S., internetowy serwis aukcyjny jest formą giełdy. - Chodzi o to samo, o udostępnienia miejsca do transakcji, które strony ze sobą zawierają. Zmieniły się czasy, więc zmieniły się i formy - dziś przelewy bankowe można robić w Internecie, więc można też licytować przedmioty - mówił.

Przed sądem mec. Guliński podkreślił, że proces ma "doniosłe i precedensowe znaczenie dla pewności niebagatelnej części obrotu prawnego w Polsce". Początkowo wnosił on o uznanie przez sąd, że między stronami zaistniała umowa cywilnoprawna lub co najmniej przyrzeczenie jej zawarcia. Ostatecznie zmodyfikował powództwo i wniósł o potwierdzenie przez sąd zawarcia umowy kupna-sprzedaży samochodu.

Powodowie chcą dodatkowo, by po ich stronie w procesie występowała jako tzw. interwenient uboczny spółka będąca właścicielem Allegro. Sąd nie rozstrzygnął jeszcze tego wniosku. Wyznaczył następny termin rozprawy na 6 lutego - wówczas Robert P. ma przyjść do sądu ze swoim prawnikiem, bo jak dotąd występował przed sądem sam.

źródło: gazeta.pl

Liczba komentarzy (1) - Dodaj komentarz do artykułu:

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
komentarze

Wyrok juz jest i kupujacy czeka na samochod. Tylko ciekawe jak go wyegzekwuje ?? Kaze pojsc klientowi kupic auto za 40 tys. i sprzedac za 23.100. smieszne.
Mogl kupujacego uwalic z wielu powod zeby zrezygnowal z zakupu, brak kontaktu przed zakupem mogl dowalic ze auto jest w Bangladeszu i nie ma problemu wygral Pan za 23 tys. ale przywiezienie kosztuje 60 tys. jesli Pan sobie zyczy prosze (i przywiezienie tylko przez sprzedajacego) bardzo koles bulwersuej sie czemu nie bylo o tym mowy (nie kontaktowal sie Pan ze sprzedajacym)
Kupujacy mogl jesliby troche mial kasy nie wiem jak to tam u niego bylo, kupic rozwalonego na maxa takiego samego jeepa i powiedziec ze dachowal u znajomego na polu no i niestety auto rozwalone (zdarzenie mialo miejsce dwie godziny przed koncem aukcji wtedy umowa nie byla jeszcze zawarta mial prawo sobie jezdzic i wypadki losowe no coz) a jak dojda ktory jeep byl ktory to inna bajka.

Bez sensu duzo jeszcze zalezalo od samego opisu aukcji glupi sprzedajacy bo zlekcewazyl na maxa temat nawet jak juz gosc mu powiedzial o sprawie sadowej to myslal ze nic z tego.
Kupujacy cwany dwaj prawnicy tylko czekal zeby cos takiego zrobic, szkoda ze nie trafil na innego prawnika.

Napisał Michael, dzień 07/25/2007 o 09:59

 1 
Strona 1 z 1
Dodaj komentarz do artykułu: Sprzedawał jeepa na Allegro, któreg...

Twój e-mail nie będzie wyświetlany na stronie

Top! Top!