|
Rośnie liczba kupujących w sklepach internetowych. Szczególnie torpedowane są portale Allegro i Ebay. Oferują gamę towarów, jakiej gdzie indziej nie uświadczysz.
- Ceny zaś odbiegają od sklepowej drożyzny -zauważa Radomir Stasicki, rzeszowski rzecznik konsumentów. Tam, gdzie interes się kręci, często kręcą się też oszuści. Dla własnego bezpieczeństwa dokładnie czytajmy opisy produktów i warunki sprzedaży.
Kup pan zdjęcie Co najmniej kanaście osób wykołował jeden z allegrowiczów. - Sprzedam zdjęcie komputera - zaznaczył we wstępie. Nazwa, opis, wreszcie umiarkowana cena nie wzbudziła niczyich podejrzeń. Kupujący wpadli we wściekłość, gdy zamiast sprzętu otrzymali jego perfekcyjnie wykonaną fotografię. Złożenie takiej oferty przez sprzedającego wprowadza kupującego w błąd, że przedmiotem transakcji będzie komputer. Zwłaszcza jeżeli do ofert dodane zostaną dane dotyczące urządzenia. Jeżeli nieuczciwy sprzedawca manipuluje opisem w sposób świadomy, to dopuszcza się tzw. oszustwa czynnego. Dlatego należy w takim przypadku zawiadomić organy ścigania.
- W postępowaniu karnym mogą być dochodzone roszczenia pieniężne. Zachowanie nieuczciwego sprzedawcy, który świadomie i w celu osiągnięcia korzyści majątkowej wprowadza w błąd albo ten błąd wyzyskuje, może zostać zakwalifikowane jako oszustwo - zaznacza rzecznik.
Nie wyklucza to jednak prawa konsumenta do odstąpienia od takiej umowy. Występek oszustwa, którego dopuszcza się nieuczciwy sprzedawca, oraz powołanie się na wadę oświadczenia woli przy odstępowaniu od umowy to dwie niezależne od siebie kwestie.
Odsprzedam… męża Jedna z pań miała pewnie po dziurki w nosie swojego ślubnego. Toteż wystawiła go na licytację, za symboliczną złotówkę jako cenę wywoławczą. Ochoczo też odpowiadała na szczegółowe pytania zainteresowanych klientek. Zainteresowanie było spore, miała więc okazję do opisania życiorysu niechcianego męża, łącznie z jego seksualnymi możliwościami. Sprzedaż nie została sfinalizowana. Dalszy ciąg tej sprawy nie jest znany. Wiadomo natomiast, że na licytacje trafiają potencjalni partnerzy na studniówki czy wakacyjne wojaże. Nieco bardziej szokują oferty sprzedaży nerki swojej bądź cudzej.
- Wystawienie na aukcji swoich organów nie wiąże się z odpowiedzialnością prawną. Odpowiedzialność karną ponosi natomiast ten, który kupi, pośredniczy w sprzedaży lub bierze udział w przeszczepie organów - zaznacza Stasicki.
Wystawienie na aukcję małżonka traktować można oczywiście jako głupi kawał. Pamiętać jednak musimy, że tym niestosownym żartem naruszyć możemy dobra osobiste tej osoby i narażamy się na ewentualne powództwo o zadośćuczynienie pieniężne.
Przez Internet możemy zakupić nawet indiański łapacz snów. Oczywiście, jako towar wadliwy zawsze możemy go reklamować zgodnie z ustawą konsumencką. Musimy jednak odróżnić faktyczną wadę produktu od subiektywnych oczekiwań. Trudno reklamować fakt, że łapacz w rzeczywistości snów nie wyłapuje. Nasze oczekiwania wobec produktu powinny być racjonalne. Często zdarza się, zwłaszcza na pokazach organizowanych przez różne firmy, że klienci naiwnie wierzą w pewne właściwości sprzedanego produktu, o których zapewnia sprzedający.
Jeśli zostaliśmy zapewnieni o pewnych walorach produktu, których potem nie zauważymy, zawsze możemy złożyć reklamację z tytułu niezgodności towaru z umową. Gorzej, gdy sami przypiszemy rzeczy pewne właściwości niepoparte zdrowym rozsądkiem. Jeśli mająca przynieść fortunę chińska żaba nie sprawdziła się, widać trzeba czekać dalej. źródło: Nowiny | rubryka: Kraj-świat | strona: 7 Liczba komentarzy (0) - Dodaj komentarz do artykułu: |